Szatan z siódmej klasy

Autor: Kornel Makuszyński

nie przebaczę, nigdy! Czy bardzo cię boli?
— Nie bardzo. Głowa mi ciąży... Czy ja mogę wstać?
— Ani mi się waż! — krzyknął profesor. — Poleżysz kilka dni...
— A pan profesor nie spał wcale?
— To rzecz obojętna! Ja mogę nie spać nawet przez kilka nocy. Niedźwiedź jestem, nie człowiek... — krzyknął gromko.
Adaś zamilkł na długą chwilę, jakby zbierał się do dłuższej oracji, po czym zaczął mówić cicho, lecz dobitnie:
— Pan profesor jest bardzo zmęczony... Jeżeli pan profesor nie uda się na spoczynek, wtedy ja...
— Cóż będzie wtedy? — z gwałtownym niepokojem zapytał staruszek.
— ...wtedy ja wstanę i będę tańczyć... Nie wiem, co zrobię, ale coś zrobię... Niech pan profesor pójdzie się przespać!
— Nie! Nie pójdę! Nie zostawię cię tutaj jak Łazarza...
— Ha!
— Co to znaczy, co znaczy to “ha!”?
— Ja wstaję...
— Wandziu! — wrzasnął staruszek przeraźliwie, jak jeszcze nigdy w życiu.
Rozruch uczynił się w cichym domu, niepomiernie zdumionym, że i drugi brat, dotąd spokojny, zaczął używać ryku zamiast ludzkiego głosu. Słychać było dreptanie kobiecych stóp i głośne nawoływanie:
— Wandziu, prędzej! Na Boga, prędzej! Adaś umiera...
Do pokoiku wpadła pani Gąsowska i pochyliła się nad zatrwożonym i na zagładę skazanym Adasiem.
Co się dzieje? — zawołała.
— Nic się nie dzieje! — odrzekł z goryczą profesor. — Ale on chce wstawać!
— Wstawać? O Boże, jakżeś mnie przestraszył... Myślałam, że umiera... Czemu chce wstawać?
— Żebym ja się położył!
Dobra kobieta, co miała anielską duszę i wieczny katar, otwarł szeroko oczy niczego nie rozumiejąc. Dlaczego chory ma wstawać, a zdrowy ma się położyć? Dziwna rzecz: młodego uderzyli w rozum, a stary majaczy.
W tej chwili


Strony: