Szatan z siódmej klasy

Autor: Kornel Makuszyński

najmilszy, w domu — odpowiedział prędko pan profesor. — Rozbili ci głowę, ale Wandzia cię przyniosła.
W pierwszej chwili pojął mętnie, pomieszawszy zasłyszane wyrazy, że Wandzia rozbiła mu głowę z niewiadomego powodu i w niewiadomym celu. Zaczął się zastanawiać głęboko nad tym niepojętym zdarzeniem i zapytał z cichą goryczą:
— Czemu to Wanda zrobiła?
— Musiała! — zawołał pan profesor. — Czy miała cię zostawić ogłuszonego wśród lasu i wśród nocy? Wzięła cię na plecy, dzielna dziewczyna, i przywlokła tutaj, sama ledwie żywa.
— Tak... tak... — szeptał Adaś . — Ale czemu rozbiła mi głowę?
— Chłopcze! — krzyknął przerażony staruszek. — Ty majaczysz... Ona cię przyniosła, a ogłuszył cię kto inny: zbrodniarz!
Adaś pomyślał mętnie, że to bardzo ciekawe wiadomości. Uspokoił się i dumał przez długą chwilę łypiąc powiekami. Tymczasem szum w głowie, spowitej bandażami, zaczął ucichać i oddalać się jak szum wielkiej wody.
— To ja tu dawno leżę? — zapytał z odrobiną zdumienia.
— Od wczoraj... W tej chwili jest południe.
— Aha!
Spojrzał znacznie przytomniej; zdawało mu się, że sprzed oczów ustępuje jakaś powiewna mgła; zaczął widzieć wyraźniej.
— Pan profesor tak przy mnie siedzi? Długo?
— Wszyscy byliśmy przy tobie, wszyscy. Przez całą noc, biedaku... Myśleliśmy, że cię zabili... Ale już dobrze, już dobrze... Ogłuszono cię tylko czymś ciężkim...
— I Wandzia mnie przyniosła? Co robi Wandzia?
— Teraz śpi, a przedtem płakała.
— A pani Gąsowska?
— Także śpi i także przedtem płakała.
— A pan Gąsowski?
— Dotąd ryczał, a teraz na szczęście ucichnął. Ale nie męcz się! Głowa szybko się zagoi, ale trzeba uważać. O drogi Piotrusiu! Przez nas spotkało cię nieszczęście! Nigdy sobie tego


Strony: