Szatan z siódmej klasy

Autor: Kornel Makuszyński

czołem... Klękam z trwogą przed jego geniuszem!
— Woły czynią to również — sierdził się profesor — bo całą ich setkę kazał zakatrupić przy dobrej sposobności rzeźnik jeden, Grek, pachnący czosnkiem i wzdęty od jedzenia prażonego bobu.
Na ten temat nie rozmawiali nigdy po przykrej scenie, kiedy to profesor, zdjęty gniewem, wyjechał bez pożegnania i nie pokazał się na wsi przez dwa lata. Teraz udawał, że ściska znakomitego matematyka, lecz czynił to raczej symbolicznie, by nie zetknąć się bliżej z piekielnie czarną brodą, mającą przedziwną właściwość smolenia białych szat. Pan profesor odziany był w strój przedziwnie skrojony, że mógłby służyć Barbarossie jako worek pokutny u bram Canossy.
Matematyk ucałował powietrze nad czołem panny Wandy, po czym zagrzmiał jak organy:
— Kim jest ten bystrooki młodzieniec? Ha?
Adaś usłyszawszy niespodziany głos burzącej kolubryny, wychodzący z ludzkiej piszczałki, cofnął się mimo woli, w szczerym zdumieniu.
— Pan Adaś ... — szepnęła panienka.
— Mój przyjaciel — rzekł profesor uroczyście. — Mój wielki przyjaciel, a nazywa się Cisowski. Posiada on prawdziwą zdolność rozwiązywania spraw zawiłych i tajemniczych. Jego obecność pomoże nam rozwikłać tę nieszczęsną sprawę.
Matematyk przyłożył wskazujący palec do piersi Adasia, chcąc upewnić wszystkich, że ściśle jego osobę ma na względzie, i rzekł głosem używanym pospolicie na pogrzebach:
— Jakie trudności zdołałeś pokonać?
— Dotąd żadnych, proszę pana — odpowiedział Adaś . — Udało mi się czasem odgadnąć jakąś łatwą zagadkę. Starałem się myśleć logicznie...
— Zaszczyt ci to przynosi — gruchnął bas. — Logika jest największą zdobyczą ludzkiego ducha. Ludzkość byłaby godna szacunku, gdyby ludzkość myślała logicznie. Ale ludzkość jest pomylona!


Strony: