Szatan z siódmej klasy
Autor: Kornel Makuszyński
patrzyła na Adama podejrzliwie.
— On już wie, kto ściągnął to nieszczęsne pióro! — szepnął przyjaciel do przyjaciela.
— Więc czemu nie powie od razu?
— Musi mieć jakieś powody... Ale dobrze, że ci się nie pobili.
Przykra ta sprawa została zawieszona w powietrzu; udawano, że została zapomniana; do końca lekcji nikt o niej nie mówił. Po co? Adam zajął się nią, więc zostanie wyjaśniona.
Cisowski, potężny “jasnowidz” uśmiechał się niefrasobliwie, jak gdyby nic się nie stało. Rozmawiał uprzejmie z siedzącym obok niego Burskim, dziwnie dzisiaj milczącym. Po ostatniej godzinie Adam rzekł do niego wesoło:
— Burski! Czy wracasz prosto do domu?
— Albo co? — zapytał tamten cicho.
— Nic. Odprowadzę cię.
— Jak chcesz! — rzekł Burski niechętnie.
Wyszli ze szkoły razem, nic do siebie nie mówiąc. Adam mieszkał w przeciwnej stronie miasta, uparcie jednak towarzyszył mrukliwemu koledze, który zaczął okazywać zniecierpliwienie.
— Dokąd ty właściwie idziesz? — zapytał szorstko, przystanąwszy.
— Do ciebie.
— Och! Po co?
— Mam ci coś do powiedzenia.
— A teraz... teraz nie możesz mi tego powiedzieć?
— Nie, bo to zawiła sprawa.
— Jak ci się podoba...
Burski przyśpieszył kroku, jak gdyby go gnał niezrozumiały niepokój. Na bladej jego twarzy ukazały się rumieńce. Wbiegł szybko na schody obejrzawszy się, czy Adam podąża za nim. Adam szedł jak milczący cień.
— No i co? Czego chcesz? — zapytał Burski z udaną hardością, gdy znaleźli się w pokoju.
— Pióra... Tego pióra, które zabrałeś Jasińskiemu... Nie gadajmy długo! Wziąłeś, oddaj i tłumacz się sam przed sobą.
— Jak śmiesz! — krzyknął kolega zdławionym głosem.
— Nie krzycz — mówił Adam. — Po co mają słyszeć wszyscy w domu?
— On już wie, kto ściągnął to nieszczęsne pióro! — szepnął przyjaciel do przyjaciela.
— Więc czemu nie powie od razu?
— Musi mieć jakieś powody... Ale dobrze, że ci się nie pobili.
Przykra ta sprawa została zawieszona w powietrzu; udawano, że została zapomniana; do końca lekcji nikt o niej nie mówił. Po co? Adam zajął się nią, więc zostanie wyjaśniona.
Cisowski, potężny “jasnowidz” uśmiechał się niefrasobliwie, jak gdyby nic się nie stało. Rozmawiał uprzejmie z siedzącym obok niego Burskim, dziwnie dzisiaj milczącym. Po ostatniej godzinie Adam rzekł do niego wesoło:
— Burski! Czy wracasz prosto do domu?
— Albo co? — zapytał tamten cicho.
— Nic. Odprowadzę cię.
— Jak chcesz! — rzekł Burski niechętnie.
Wyszli ze szkoły razem, nic do siebie nie mówiąc. Adam mieszkał w przeciwnej stronie miasta, uparcie jednak towarzyszył mrukliwemu koledze, który zaczął okazywać zniecierpliwienie.
— Dokąd ty właściwie idziesz? — zapytał szorstko, przystanąwszy.
— Do ciebie.
— Och! Po co?
— Mam ci coś do powiedzenia.
— A teraz... teraz nie możesz mi tego powiedzieć?
— Nie, bo to zawiła sprawa.
— Jak ci się podoba...
Burski przyśpieszył kroku, jak gdyby go gnał niezrozumiały niepokój. Na bladej jego twarzy ukazały się rumieńce. Wbiegł szybko na schody obejrzawszy się, czy Adam podąża za nim. Adam szedł jak milczący cień.
— No i co? Czego chcesz? — zapytał Burski z udaną hardością, gdy znaleźli się w pokoju.
— Pióra... Tego pióra, które zabrałeś Jasińskiemu... Nie gadajmy długo! Wziąłeś, oddaj i tłumacz się sam przed sobą.
— Jak śmiesz! — krzyknął kolega zdławionym głosem.
— Nie krzycz — mówił Adam. — Po co mają słyszeć wszyscy w domu?
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- 162
- 163
- 164
- 165
- 166
- 167
- 168
- 169
- 170
- 171
- 172
- 173
- 174
- 175
- 176
- 177
- 178
- 179
- 180
- 181
- 182
- 183
- 184
- 185
- 186
- 187
- 188
- 189
- 190
- 191
- 192
- 193
- 194
- 195
- 196
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- 211
- 212
- 213
- 214
- 215
- 216
- 217
- 218
- 219
- 220
- 221
- 222
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- 231
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238