Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

nafty.
Raczek spał jeszcze, a Ignaś wiercił się jak wrzeciono, pracowity jak Kopciuszek; przyrządzał śniadanie, czyścił buty (Raczek, zapatrzony w gwiazdy, właził zawsze w najgłębsze kałuże) i szedł do szkoły nie budząc wielkiego astronoma. Szerokim wpływom Lepajłły, który miał nadzwyczaj rozgałęzione stosunki wśród żywych i umarłych, zawdzięczał, że się do niej dostał, przedziwne zaś sztuki, używane w handlu, sprawiły, że wyświechtany frak zacnego tego męża opłacił książki i kajety. Lepajłło uczynił ze sprawy Ignasia sprawę wielkiej wagi i mordował nią każdego, kogo posądzał o odrobinę dobroci. I oto — jak magik, co z pustego cylindra dobywa gęś, kaczkę, prosię, tuzin jaj i bukiet papierowych kwiatów — straszliwy szatan i czarnoksiężnik Lepajłło wydobył z ludzkiej dobroci uporczywym gadaniem, zaprawionym po trosze obelgami: ubranie i płaszcz, i chłopięcą bieliznę. Mało brakło, a Ignaś byłby dostał automobil od żywych znajomych Litwina albo karawan od tych, których on wysławiał pięknym słowem po zgonie.
— Słuchaj no — mówił, wziąwszy Ignasia na stronę. — Wierzę ci, że


Strony: