Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

filozofem—oberwańcem dumne słowa, że „wszystko swoje nosi przy sobie!12„.
A Ignaś szalał. Kiedy przeminęła wstydliwa boleść — że dał się schwytać i w związanej niemocy musiał pozwolić, aby mu urągało „indycze jajo” — wpadł w nieustanny, nieprzerwany zachwyt. Czternaście jego lat gorzało jak czternaście świec. Serce śpiewało jak skowronek w złocie poranka. Oczy błyszczały, napełnione promienistą radością. Wpatrzony w swojego pana Raczka jak w słońce stroił takie jak on miny, tak samo się uśmiechał i z nadzwyczajną powagą cedził słowa, bo pan Raczek był na tym świecie najlepszy, najzacniejszy i najmędrszy wśród najmędrszych. Tak wyraźnie oświadczyła Ignasiowi płomienna, dziecięca miłość i Ignaś uwierzył w to całą duszą. Małpia powaga pryskała jednak jak kruche szkło, kiedy Ignasia ogarnęło szaleństwo zielone i cielęce. Po wielu biedach, nędzach i włóczęgach, po wielu nocach, przespanych z głową na kułaku, było mu tak dobrze, jak mu było kiedyś u matki, a u matki było mu jak w raju, w którym ona była aniołem, wśród aniołów najlepszym i najcudowniejszym. Raczek zajął teraz jej


Strony: