Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

niezliczonych nekrologów, nienawidził świata, gardził ludźmi, klął w zimie, narzekał na wiosnę, kiedy zaś padał deszcz, spoglądał podejrzliwie spode łba, czy ten deszcz nie pada wyłącznie ze względu na niego, aby mu uczynić pakość3. Któż przeto był jego naturalnym wrogiem? Oczywiście, że ów zwariowany Raczek, zawodowy optymista, który wszystkiemu był rad, wierzył wszystkiemu i wszystkim, jak dziecko garnął się do ludzi, a na widok rozkwitłego drzewa potrafił roześmiać się głośno i przez godzinę wpatrywać się w jego weselną białość. Walczył przeto czarny szatan z duchem światłości. Aryman z Ormuzdem4, hukający po nocy puszczyk z niemądrym skowronkiem, co wydzwania chwałę promienistego poranka. Dlatego to jednego razu, kiedy Lepajłło był w nastroju cmentarnym, opisawszy jakieś wspaniałe wesele, usiłował podeptać nogami wesołą filozofię swego wroga. Wymierzywszy w niego wskazujący palec, aby nie było pomyłki w adresie, chociaż we dwóch tylko w pustej siedzieli sali, mówił dobitnie, przenikliwie i zabójczo:
— Pan źle skończy, panie Raczek! Z całego serca tego panu życzę, ale to się stać musi i


Strony: