Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

pani. Nie bój się, Ignasiu.
— Aha! To pan go zna?
— Tak, znam go. To jest… to jest… mój bratanek…
— To całkiem inna historia — oświadczył stróż i wycofał swoją dostojność,
— Bratanek czy nie bratanek, precz z mego domu! I pan, i ten bratanek. Jeden hołota, a drugi łapserdak, a tu porządny dom! Ja się przelękłam i dziecinka omalże nie zemdlała. Wynoście się w tej chwili!
Ale Raczek stał się straszny. Z odwagą, którą jeden Homer11 mógłby wyśpiewać, podskoczył ku niej jak bokser wagi koguciej.
— Wyniesiemy się, kiedy się nam będzie podobało! Pokój zapłacony, a ja jestem u siebie! A jeżeli pani i ta panienka nie opuszczą tego pokoju — i to natychmiast — w takim razie…
— Niby co? Niby co będzie „w takim razie”?
— Stanie się nieszczęście! — krzyknął Raczek. — Bo ja… bo ja…
Szukał gwałtownie najstraszliwszej groźby, aż natchnienie położyło mu na usta piorun.
— Poślę po pana Lepajłłę! —— wrzasnął triumfalnie.
Groźne, nieznane słowo… Tajemnicza chmura rozświetliła się błyskawicą siną, jadowitą,


Strony: