Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

rano, spotkałem w bramie taką małą dziewczynkę, bardzo nakrapianą, która niosła bułki. Spojrzała na mnie podejrzliwie i pyta: „Z których ty drzwi wyszedłeś?” A ja jej na to: „Z żadnych drzwi nie wyszedłem, bo ja tu szukam jednego pana…” „Jakiego pana?” —powiada ona i widać, że mi nie wierzy. „Pana Lepajłły!” — odpowiedziałem, bo mi właśnie przyszedł na myśl. Wtedy ona roześmiała się i powiada: „Takiego tutaj nie ma, bo tu nie menażeria!” Głupia, proszę pana, czy nie?
— Ona głupia, a ty zdrowo łgałeś. Teraz jednak musisz dobrze uważać, bo dziewczyna ma piegi na obliczu, ale nie na oczach. Zobaczy cię, narobi krzyku, i koniec z nami. Czuj duch, Ignasiu! A teraz chodźmy. Ja pójdę zasięgnąć języka w sprawie twojej szkoły, a ty z nastaniem ciemności bądź przy bramie domu. Udało się raz, uda się drugi raz — zanim będę miał odwagę pogadać z gospodynią.
Do rozmowy doszło wbrew wszelkim spodziewaniem tego dnia jeszcze.
Powtórzywszy wszystkie chytre podstępy z wczorajszego wieczora i nakarmiwszy Ignasia, Raczek poszedł do pracy. Zaostrzył ołówek jak harpun, na który za


Strony: