Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

może być samotne…
Pragnie przytulić się, pragnie ogrzać się, bo chłód coraz większy na nie pada, pragnie uśmiechnąć się, a dokoła jest pustka. Samotność jest straszną rzeczą. Niech nas Bóg chroni przed nią… Dlatego nie opuszczaj mnie, chłopcze… Nigdy mnie nie opuszczaj…
Oczy Ignasia napełniły się zdziwieniem… Przecież to on powinien na kolanach błagać, aby go ten dobry stary człowiek nie opuścił, a ten stary człowiek jego o to prosi.
— Ja nigdy pana nie opuszczę! — rzekł szybko.
— To dobrze, to dobrze!… — szepnął Raczek i jakby chcąc rozwiać wzruszenie zaśmiał się niepewnie. — Ale my sobie gadamy niestworzone historie, a nikt z nas nie pomyślał, jak się dzisiaj dostać do naszej jaskini strzeżonej przez smoka.
— Widziałem dziś indycze jajo! — rzekł Ignaś z nagłym ożywieniem.
— Co takiego widziałeś? — zapytał Raczek ze zdumieniem.
— Indycze jajo. Pan tak przecież mówił o córce gospodyni.
— Aha! Rozumiem… mówisz o piegowatym pisklęciu smoka. Jakże to mogłeś ją widzieć?
— To tak było: kiedy wymknąłem się dzisiaj


Strony: