Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

znam.
Słowa te wyszczerzyły zęby jak krwawe buldogi, chłopczyna jednak wcale się nie przeraził, zachwyt bowiem tak go napełnił całkowicie, że na strach nie było już miejsca w małym ciele. Zwiastunem tego zachwytu był okrzyk:
— Pan jest najmądrzejszy na świecie! O, ile lat pan musiał się uczyć!
— Ukończyłem parę uniwersytetów… — rzekł Raczek niedbałe.
Pomyślawszy jednak z rumieńcem na sercu, że jest niegodnym łgarzem, dodał szybko:
— O ile sobie przypominam, ze dwa… ze trzy… Coś około tego… Ale mniejsza o mnie! Ciebie trzeba posłać do szkoły…
— Jak ja się panu…
— Nie kończ! Będziesz miał czas dziękować, kiedy dojdziesz do czegoś. Nie myśl zresztą, mój Ignasiu, że ja to robię bez odpowiedniej kalkulacji. Hol ho! Na mądrzejszego trafiłeś, niż to sobie wyobrażasz… Bo to… widzisz, chłopcze, ja sobie myślę tak: podzielisz się, panie Raczek, kawałkiem chleba z panem Ignacym, a za to kiedyś pan Ignacy podzieli się z tobą. Ja jestem chytry lis, mój drogi! Więc nie ma za co dziękować, nie wiadomo bowiem, kto komu będzie więcej zawdzięczał. To, co


Strony: