Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

gniewem jerychońska trąba głosu. — A od jutra niech pan sobie sprawi lokaja, aby rozmaitym rzezimieszkom otwierał, bo ja nie będę! Tu nie komisariat, aby był ciągły ruch. Słyszy pan, panie Raczek?
To „panie Raczek” zostało z namiętną uszczypliwością pomazane pogardą jak zawiesistą smołą, więc już nic nie odpowiedział wzniósłszy jedynie jasne oczy ku powale, aby tą drogą spojrzeć w niebo. Potem, pogadawszy z woźnym, dowiedział się, że jest wezwany na godzinę dwunastą do naczelnego redaktora. Zatroskał się bardzo i zaczął przypominać sobie gwałtownie, jakie zbrodnicze mógł strzelić głupstwo przy swojej korekcie? Zdarzyło mu się już raz, że w damskim jednym artykule zalecającym pożywne obiady — „sandacz z jajem” zmienił w „sandał z jajem”, czego czytelnicy ani ugotować, ani tym bardziej strawić by nie mogli. Wczoraj wiódł z tym litewskim straszliwcem gwałtowną rozprawę o tanim wyżywieniu ludzkości, być więc może, że w podnieceniu nie dojrzał jakiegoś skandalicznego błędu. Skóra na nim ścierpła, a serce poczęło uderzać niespokojnym rytmem. Z pewnością jakaś awantura. Ten Lepajłło


Strony: