Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

roztropnego przewidywania. Ignaś znikł jak Indianin, a brodaty wódz odpoczywał jeszcze w łóżku zajęty rozmyślaniami na tematy wieczyste, co go usposobiło sennie. Spał ze dwie godziny, aż z krainy wzniosłych marzeń przywołano go na padoły gwałtownym dobijaniem się do drzwi. Rzeźwością poranka napełniony głos gospodyni obwieścił niesłychaną wiadomość, że do pana Raczka przyniesiono paczkę i list.
— Tu nie hotel — dodał kosmaty głos — a ja nie jestem portierem. Niech pan sobie sam odbiera swoje posyłki. To mogą być kradzione rzeczy, a ja nie chcę mieć do czynienia z policją. Czy pan śpi, czy panu mowę odebrało?
— Mnie? Nie! — krzyknął Raczek. — Ale gdyby się to zdarzyło w tym domu…
Nie dokończył, bo się zatrwożył własnej odwagi. Najpierw przeczytał list. Na kopercie było jego nazwisko, list jednak zaczynał się impertynenckim okrzykiem:

Panu Raczkowi listu tego czytać nie wolno! Oddać go natychmiast Ignasiowi Oleckiemu!

— Lepajłło! — zaśmiał się Raczek.
Wytwornym stylem, używanym w listach dyplomatycznych, pan Lepajłło oświadczał, że nie


Strony: