Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

Jak to gdzie? — wrzasnął Lepajłło. — Rozumie się, że u mnie! Znowu się pan śmieje? Słuchaj pan, panie Raczek! Nie chcę panu robić krzywdy ze względu na tego chłopca, ale jeśli pan każde moje słowo będzie ścigał swoim zaśniedziałym śmiechem, to i ten dobry chłopak pana nie ocali. Czy pan słyszy?
— Nie tylko ja słyszę, ale na ulicy już także musi być zbiegowisko.
Pracowali tej nocy w miłej zgodzie ku wielkiej radości niebios. Czasem jeden zagadał do drugiego, najczęściej zaś Lepajłło pytał o jakiś szczegół dotyczący Ignasia. Zajął się nim żywo, z całą swoją serdeczną popędliwością. Na Raczka spoglądał z nieukrywaną ciekawością i niemalże łaskawie, a ponieważ tej nocy wcześniej wychodził, byłby się z nim pożegnał po chrześcijańsku. Złudne jednakże są wszelkie obliczenia ludzkie. Około północy zakrzyknął pochylony nad korektą Raczek:
— To niesłychana lekkomyślność!
Łaskawie nastrojony Lepajłło wdał się w rozmowę.
— Co się stało? — zapytał pykając z fajki.
— Czytam właśnie — mówił z ferworem Raczek — ile kartofli produkuje się na


Strony: