Skrzydlaty chłopiec
Autor: Kornel Makuszyński
— Już dobrze, dobrze! Uprzedzam pana, że jeśli pan będzie chwytał za lampę, dam się zabić, a słowa nie powiem.
Powiedział jednak wszystko, a mówił z tak rzewnym wzruszeniem o dziecięcej niedoli, że Lepajłło też się wzruszył ponad zwyczajną miarę, a co ptak objawia śpiewem, a poeta wierszem, cichym jak westchnienie, on objawił sapaniem, mruczeniem i łamaniem własnych palców, mocno trzaskających. Czasem wydał okrzyk: „O, biedaczyna!” — albo — „Boże, ile jest na świecie niedoli!” — i znowu słuchał krótkiej, lecz cudownie miłosiernej opowieści Raczka.
— Dobrze pan zrobił! — zakrzyknął wreszcie. — Bóg niech panu nagrodzi najlepiej rozumem, bo tego panu najwięcej potrzeba. No! no! bez obrazy… ale serca nie potrzebuje panu dawać… Uściskałbym pana, gdybym się nie brzydził… Czego się pan. znowu śmieje? Aha! A z tą pana gospodynią należy zrobić koniec w krótkiej drodze. Zapowiadam panu, że jeśli zechce tego chłopaka wyrzucić, wtedy ja, Michał Lepajłło, podpalę jej budę, a ją cisnę na węgle.
— To zły pomysł — wtrącił Raczek. — Bo gdzież my wtedy zamieszkamy?
—
Powiedział jednak wszystko, a mówił z tak rzewnym wzruszeniem o dziecięcej niedoli, że Lepajłło też się wzruszył ponad zwyczajną miarę, a co ptak objawia śpiewem, a poeta wierszem, cichym jak westchnienie, on objawił sapaniem, mruczeniem i łamaniem własnych palców, mocno trzaskających. Czasem wydał okrzyk: „O, biedaczyna!” — albo — „Boże, ile jest na świecie niedoli!” — i znowu słuchał krótkiej, lecz cudownie miłosiernej opowieści Raczka.
— Dobrze pan zrobił! — zakrzyknął wreszcie. — Bóg niech panu nagrodzi najlepiej rozumem, bo tego panu najwięcej potrzeba. No! no! bez obrazy… ale serca nie potrzebuje panu dawać… Uściskałbym pana, gdybym się nie brzydził… Czego się pan. znowu śmieje? Aha! A z tą pana gospodynią należy zrobić koniec w krótkiej drodze. Zapowiadam panu, że jeśli zechce tego chłopaka wyrzucić, wtedy ja, Michał Lepajłło, podpalę jej budę, a ją cisnę na węgle.
— To zły pomysł — wtrącił Raczek. — Bo gdzież my wtedy zamieszkamy?
—
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- 162
- 163
- 164
- 165
- 166
- 167
- 168
- 169
- 170
- 171
- 172
- 173
- 174
- 175
- 176
- 177
- 178
- 179
- 180
- 181
- 182
- 183
- 184
- 185
- 186
- 187
- 188
- 189
- 190
- 191
- 192
- 193
- 194
- 195
- 196
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- 211
- 212
- 213
- 214
- 215
- 216
- 217
- 218
- 219
- 220
- 221
- 222
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- 231
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238
- 239
- 240
- 241
- 242
- 243
- 244
- 245
- 246
- 247
- 248
- 249
- 250
- 251
- 252
- 253
- 254
- 255
- 256
- 257
- 258
- 259
- 260
- 261
- 262
- 263
- 264
- 265
- 266
- 267
- 268
- 269
- 270
- 271
- 272
- 273
- 274
- 275
- 276
- 277
- 278
- 279
- 280
- 281
- 282
- 283
- 284
- 285
- 286
- 287
- 288
- 289
- 290
- 291
- 292
- 293
- 294
- 295
- 296
- 297
- 298
- 299
- 300
- 301
- 302
- 303
- 304
- 305
- 306
- 307
- 308
- 309
- 310
- 311
- 312
- 313
- 314
- 315
- 316
- 317
- 318
- 319
- 320
- 321
- 322
- 323
- 324
- 325
- 326
- 327