Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

trzeci. Raczek patrzył ukradkiem i zdołał złowić spojrzeniem na jowiszowym obliczu Litwina jasną smugę rozczulenia. Straszliwy Lepajłło wyraźnie zmiękł i uciszywszy swoje furie zwrócił się do Raczka:
— Czy to pan mu dyktował ten list?
— Przysięgam panu, że nie. Nie tylko nie dyktowałem, ale nawet nie czytałem.
— Więc niech pan przeczyta.
Raczek szybko przejrzał list, zalękłą gromadkę słów niezdarnych, lecz tak prostych i serdecznych, jakimi umie przemówić młodość.
— Dobry chłopak! — szepnął Raczek.
— Tak, tak — gorąco poświadczył Lepajłło rzucając spojrzenie na adres, który, nabijany brylantami owych słów „ Jaśnie Oświecony”, świecił tysiącami promieni.
— To naprawdę dobry chłopiec i nie jego wina, że się dostał w złe towarzystwo… Czego pan się drze? (Raczek wcale „nie darł się”). Mówię, bo mam z panem kilka niezałatwionych rachunków. Ale na wszystko będzie czas! Teraz powiedz pan, szybko i krótko, co jest z tym nieszczęsnym chłopcem? Gadajże pan, do licha! Na co pan czeka?
— Czekam, aż pan skończy — rzekł dobrotliwie Raczek.


Strony: