Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

złośliwym lemurem. Są natomiast inni, którym się zdaje, że ja to puszczę płazem.
— Czy mogę odejść? — pytał woźny.
— Niech pan odejdzie, ale niech pan będzie w pobliżu. Trzeba będzie albo zatelefonować po pogotowie, albo wynieść trupa.
— Rozumiem — rzekł bez najmniejszego zdumienia woźny.
Już był przy drzwiach, kiedy z kolei smakowite jego nazwisko wywołał Raczek.
— Słucham pana.
— Proszę ten list wręczyć, komu należy — mówił lekceważącym tonem Raczek, podając mu list Ignasia.
Stary woźny odczytał adres, skinął głową, obszedł dookoła obszerny pokój i podał list Lepajlle.
— Do pana redaktora — rzekł sennym głosem.
Lepajłło wziął list w rękę z niewypowiedzianym niesmakiem, ujrzawszy zaś na kopercie promieniste słowa; „Jaśnie Oświecony” — chciał ryknąć z nagłej wściekłości, lecz się rozumnie powstrzymał pojąwszy, że nie jest to pismo tego marnego Raczka. Litery były wprawne, nadobne, lecz wybitnie młodzieńcze. Rozerwał gwałtownie kopertę i czytał. List był krótki, ale pan Michał czytał go długo, po raz drugi i


Strony: