Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

cały dom zasnął, otwórz drzwi z klucza, abym mógł powrócić. Zrozumiałeś wszystko?
— Zrozumiałem, proszę pana.
— To dobrze. I jeszcze jedno: musisz to wszystko robić po ciemku. Moja gospodyni widzi zapewne i w ciemności, nigdy jednak do mojego pokoju nie wchodzi o tej porze. Do widzenia, dziecko kochane. Nie bój się i śpij sobie jak król, co się okrywa dziurawym dywanem. Czyś oszalał?… Co ty wyprawiasz? Mnie nikt nigdy nie całował po rękach… Ejże, panie miły, bo się pogniewam! Bądź zdrów… Bądź zdrów… Czego jeszcze?
Ignaś, nagle wzruszony, rzekł cicho:
— Niech się pan nie gniewa… Ja pana bardzo kocham.
— Przesada, przyjacielu, przesada — mówił Raczek szybko, nie mniej wzruszony od Ignasia.
— I mam prośbę… — dodał chłopiec. — Pan pewnie zobaczy w redakcji tego grubego pana. Bo ja chciałbym go przeprosić… Za tę czapkę i za wszystko… Czy ja mogę do niego napisać list?
Raczek zmrużył oczy i długo patrzył dziwnym spojrzeniem w jasną twarz chłopięcą.
— Pisz! — rzekł szybko. — Tam jest papier, atrament i pióro.
Ignaś, pomyślawszy


Strony: