Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

głową i po chwili skradał się do drzwi. Pan Raczek otwarł je ostrożnie, najostrożniej zamknął i, ująwszy w ciemności rękę chłopca, wiódł go do swojego pokoju. Zbliżył głowę do jego ucha i szepnął gniewnie:
— Wypaliłem wszystkie zapałki… Czemuś nie przychodził?
— Bo miało być w oknie z prawej strony, a było z lewej — szeptem odpowiedział Ignaś,
— Co takiego? — zdumiał się Raczek półgłosem i zdławił go od razu. — Czekaj no! Ależ tak… A ja byłbym przysiągł, że moje okno jest z prawej!
— Stąd po prawej — szeptał Ignaś — z ulicy po lewej.
— Masz rację… masz rację… Omamiła mnie trwoga… Ale teraz ani szeptu, ani jęku, ani westchnienia! Smok jest w domu… Usiądź sobie tutaj między piecem i szafą, a ja muszę dać znak, że jestem w domu.
Ignaś wtulił się w kąt, usiadłszy na drewnianym krześle, i patrzył na dziwną komedię, którą odgrywał najchytrzejszy człowiek swojego czasu, ów lis bowiem i wąż, i Ulisses, i Zagłoba zapalił elektryczne światło, więc scena była oświetlona. Najpierw zaczął z wyraźnym hałasem chodzić po mizernym i


Strony: