Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

domowi, a zanim wszedł w bramę, zatrzymał się na chwilę i spojrzał w niebo, błagając je o opiekę.
„O, jakiż to kochany człowiek ten pan Raczek” — myślał Ignaś, pilnie patrząc w pierwsze okno z prawej strony.
Minęła długa chwila, a okno było ciemne.
— Nie udało się… — szepnął chłopiec.
I znowu wypatrywał oczy. Po dziesięciu minutach spojrzał przypadkiem w inną stronę i ujrzał szybkie znaki ogniste w oknie z lewej strony bramy. Zastanowił się, nie wiedząc, co to ma znaczyć. Patrzył teraz pilnie w tę stronę. Zapałka zgasła i ktoś, zapaliwszy nową, kreślił nią na czarnej tablicy mroku ogniste koła i zygzaki.
„Nie rozumiem — pomyślał chłopak. — Pan Raczek mówił najwyraźniej: »z prawej strony«„.
Nie śmiał uważać tego znaku za ów sygnał umówiony, bardzo dziwiąc się równocześnie, że w tym domu istnieje, widać, powszechny zwyczaj palenia zapałek w oknie. W tej chwili ujrzał, że ktoś otwiera okno z lewej strony i usłyszał przenikliwy szept:
— Pst… pst… Ignasiu!…
— A jednak to pan Raczek — szepnął chłopak. Skinął porozumiewawczo


Strony: