Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

myślałem jak by cię przemycić do mojego legowiska i tak cię tam ukryć by moja gospodyni jak najdłużej nie zauważyła twojej obecności. O mieszkanie teraz trudno, dlatego taką zachowuję ostrożność.
— Och, ile pan ma przeze mnie zmartwienia — szepnął Ignaś.
— Dajże pokój, dajże pokój! Najpierw: nie są to żadne zmartwienia, poza tym lubię wszelki hazard, niebezpieczeństwo i igranie z ogniem. Moja gospodyni nie jest wprawdzie ogniem, tylko słoniem, ale jest żywiołem w każdym razie. Będziemy więc walczyć z żywiołem! Wybornie! Co się nam może stać? Na to istnieje wielka mądrość ludzka, aby opanowała potwory i moce niszczące. Chytrość jest mądrością wtedy, kiedy wróg jest silniejszy, bardziej zapalczywy i — że tak powiem — straszliwie pyskaty. Bądźmy przeto chytrzy! Pan Lepajłło, który ma też maniery słonia, poszedłby na takiego wroga wprost i burzyłby cały dom, ale ja cenię metody walki wytwornej, bez zgiełku i bez zbiegowiska. Nie znasz mnie, drogi chłopcze, ale z czasem dowiesz się, że w opinii wielu ludzi uchodzę za najchytrzejszego człowieka swojej epoki. Bądźmy przeto chytrzy, jak


Strony: