Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

tego pana. Nie wiedział, co z sobą począć. Do krewnych nie miał po co wracać, w Warszawie czekała go rozpacz. Przytulono go u jakichś biednych ludzi na Starym Mieście, którzy dzielili się z nim ostatnim kawałkiem chleba. On wszystko czynił, by czasem kęs tego chleba przynieść im: czasem używano go do posyłek, czasem zarobił parę groszy w jakiś przemyślny sposób. Nieszczęsne te grosze zanosił owym biedakom, takim nędzarzom jak i on. Wreszcie jął się sprzedawania gazet i zrobił wielką karierę, bardzo bowiem rzadko zdarza się dzień, aby nie miał nawet kawałka chleba. A na schodach spał dlatego, że u owych biedaków na Starym Mieście jest przeraźliwy tłok, jedenaście osób nocuje w jednej izbie i płacą za to ciężkie pieniądze: dziesięć groszy za nocleg na tapczanie, pięć za nocleg na podłodze, a trzy grosze za miejsce na podłodze koło drzwi, bardzo niewygodne, bo często w nocy ktoś nastąpi śpiącemu nogą na twarz. Dlatego tak tanio. On korzystał z tego miejsca darmo, ale jak długo nie ma jeszcze mrozu, woli przespać się gdzie indziej, choćby na tych redakcyjnych schodach. W lecie jest świetnie, ale teraz to coraz gorzej


Strony: