Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

głowę i przerażonym wzrokiem patrzył na niezmierne swoje szczęście. Pan Raczek śmiał się głośno, strasznie rad.
Nagle drgnął i spojrzał na swoją rękę, na której nagle poczuł ciepło.
— Chłopcze! — rzekł groźnie — jeżeli będziesz płakał… jeżeli będziesz płakał… to jakże ja ci… jakże ja ci zawiążę te przeklęte buciska?…
III

Pan Raczek jednym dmuchnięciem zmiótł dawne plany i powziął nowe, olbrzymie i niezwykłe: zamiast papierowego domku postanowił wybudować mocny i niewzruszony gmach. Ten chłopak zapadł w jego serce. Upadły na nie szczęśliwe, pełne miłości i wzruszenia łzy dziecka. Przeto pan Alojzy Raczek nie pozostawi go teraz na ulicy obdarowawszy butami. Ten chłopiec — miły i ładny, rozgarnięty i uczciwy, głodny i odarty — wart jest czegoś więcej niż mizernej pary butów.
Siedzieli przy sobie, a chłopiec opowiadał o sobie małymi, niezgrabnymi słowami. Miał już rok czternasty, nazywał się Ignaś Olecki. Stracił najpierw ojca, kiedy miał szósty rok. Ojciec zginął w wojnie dwudziestego roku; zaledwie go sobie przypomina. Matka umarła sześć lat


Strony: