Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

dziecięcemu sercu gwałtownym porywem pokochać człowieka, co to dziecko tuli do swojej ciepłej dobroci i obejmuje jego zbiedzoną duszyczkę ramieniem…
Raczek widząc, że chłopiec drży, pomyślał o sobie, że jest nędznym potworem, godnym wzgardy pana Lepajłły, gdyż od godziny opowiada chłopcu androny zamiast uczynić wszystko, aby biedactwo ogrzać. Rzekł mu pośpiesznie:
— Ty sobie, chłopczyno, przez czas jakiś tu posiedzisz, a ja wyjdę i wnet powrócę… Nie bój się, mówię ci, nie bój się. Nikt tutaj teraz nie przyjdzie, a woźnemu powiem, że siedzisz tu z mego polecenia, Ale zarazi Nie należy czynić niczego bez namysłu!… Pokaż nogi!
Chłopiec wyciągnął bose nóżęta.
— Wczoraj miałeś na jednej z nich jakiś gałganek. Co to było?
— Zraniłem się, ale już zagojone — odrzekł chłopiec siląc się na spokojną odwagę.
— Wybornie! — mówił wesoło Raczek i począł oglądać nogi chłopca jak znawca, co ogląda obrazy. Ignaś patrzył zdumiony, jak siwy pan to się ku niemu zbliża, to odskakuje, palce u ręki rozstawia i jak rozczapierzonym cyrklem mierzy jego nogę.


Strony: