Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

słodyczą dobroci wziął w rękę ciastko i nawet na nie nie spojrzał, nie spuszczał natomiast spojrzenia z twarzy tego jakiegoś człowieka, który przyszedł nie wiadomo skąd i obcemu chłopcu mówi słowa dobre i ciepłe.
— Czy pójdziesz ze mną, drogi chłopcze? — zapytał pan Raczek.
Chłopiec nie odpowiedział, jak gdyby mu zabrakło głosu, i tylko skinął głową. Szedł potem za chudym panem po znajomych schodach i do znajomego pokoju.
— Niech pan siada, panie Ignacy — mówił Raczek w głębokim przekonaniu, że nic bardziej nie ośmieli tego nagle zalękłego pędraka jak wyborny dowcip z tym „panem Ignacym”. Pomyślał równocześnie, że Bóg mu dał niezmierną przemyślność i dowcip, jakim niewielu ludzi na świecie mogłoby się pochwalić.
Chłopiec był widocznie oszołomiony i przez małe jego serce wiały w szybkim locie: nieznana radość, wzruszenie, bo jaźń, podejrzliwość i wdzięczność. Nie wiedział dobrze, czemu się to wszystko dzieje i co to wszystko oznacza, nieomylnym jednak instynktem dziecka czuł to jedno, że ten starszy pan jest dobry i ze mu można zaufać. Ten sam instynkt kazał


Strony: