Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

redakcji. A tamten pan to jest redaktor, pan Lepajłło, który ciebie własnym płaszczem okrył i czuwał nad tobą, aby cię rano nikt nie skrzywdził.
Chłopiec zaczął patrzeć na Raczka niespokojnie i mrużył powieki, jakby z trudem odtwarzał sobie awanturę ubiegłej nocy.
— To on nie wziął mojej czapki?
— Twoja czapka przydałaby mu się na mały palec. Po kiego licha temu panu twoja czapka? Jak ci na imię?
— Ignaś — rzekł chłopiec z nagłym ożywieniem. — Proszę pana…
— Gadaj, śmiało gadaj!
— Czy pan wie, jaka była awantura?
— Wiem, wszystko wiem… Bądź jednak spokojny, tamten pan śmiał się z tej awantury, tak samo jak i ja („Kłamco, bądź przeklęty!” — pomyślał pan Raczek ze zgrozą). Przeprosisz tego pana i wszystko będzie w porządku.
— Ależ on krzyczał, że mnie musi zabić — bronił Ignaś swojej złej sprawy.
— Ten pan nie zabił dotąd nawet muchy… Ale nie o to idzie… Ja ciebie szukałem, Ignasiu, bo mi ciebie bardzo żal… Jesteś bosy, sypiasz na schodach, a przecie są jeszcze na świecie ludzie… Wszystko jedno!… Nie mogę pozwolić,


Strony: