Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

którego oblałeś atramentem?
Chłopiec spojrzał podejrzliwie.
— To pan w tej sprawie? — powiedział jakby zawiedziony, że człowiek, którego obdarzył zaufaniem, złowił go na marną przynętę uśmiechu i chce go schwytać na dobre.
— Nie w tej, nie w tej! — mówi szybko Raczek. — Broń Boże! Chociaż wolę ci to od razu powiedzieć, że skrzywdziłeś najlepszego człowieka na świecie, który nie tylko że żadnej nie chciał ci uczynić krzywdy…
— To dlaczego chciał mnie złapać? — zapytał chłopiec, już z wypiekami na twarzy.
— Boś głupio uciekał! A ten pan chciał cię nakarmić!
— Ten gruby?
— Gruby czy nie gruby, ale zacny i kochany. Gdybyś nią był uciekał, wszystko byłoby dobrze. I teraz nie uciekaj, tylko mi uwierz, że cię umyślnie szukałem.
— Jak pan mógł mnie szukać, skoro pan pierwszy raz mnie widzi? — zapytał z niedowierzaniem.
— Ja ciebie już raz widziałem — odrzekł pan Raczek cicho, bardzo serdecznie.
— Kiedyż to?
— Ubiegłej nocy… Kiedyś, biedaku, spał na schodach. To ja ciebie znalazłem i ja ciebie zaniosłem do


Strony: