Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

minę Lepajłły oczernionego atramentem.
„To wyborny jakiś chłopczyna — myślał rozbawiony.
— A pan Lepajłło zacna dusza…”
Postanowił chłopca odnaleźć koniecznie, bo tyle już o nim myślał i tyle się o nim nasłuchał, że mu się ten biedaczyna zaczął wydawać kimś bliskim i dobrze znajomym. Ułożył sobie przeto, że około godziny czwartej, kiedy czereda chłopaków, przypominająca gromadę swarliwych i wesołych wróbli, gromadzi się przed redakcją, aby zabrać do rozprzedaży gazety, będzie go tam wypatrywał. Uznawszy ten plan za rozsądny i niezawodny, udał się pan Raczek do swojej jadłodajni, która oznajmiała koślawym napisem, że w niej wszystkie potrawy przyrządzają na „deserowym maśle”. Jednakże ostry, jadowity sceptycyzm ludzi jadających w owym przybytku z głośnym uporem stwierdzał, że owe „ deserowe masło” jest jakimś zjełczałym tłuszczem i przenigdy nie pochodzi w prostej linii od tak szlachetnego zwierzęcia, jakim jest krowa. Raczek, zawsze ze wszystkiego zadowolony, zjadał rozmaite straszliwości tej jadłodajni bez zbytniego zagłębiania się w dochodzenie, dlaczego pieczyste z


Strony: