Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

kwitnącym spojrzeniem. Nie było — widać — żadnych innych Raczków na tym świecie, chociaż pokaźna ich ilość musiała krążyć na anielskich skrzydłach na drugim. Fortuna pana Alojzego także znajdowała się gdzieś na wysokościach, pod słońcem i pod gwiazdami. Gdyby był ją przynajmniej posiadał, byłby się niewątpliwie znalazł, choćby spod ziemi, jakiś daleki krewniak. Człowiek ubogi rzadko miewa krewnych, pan Raczek zaś, spadłszy dziesięć razy z wozu, większą część życia spędził pod wozem, był przeto zadowolony, że jest sam w chwilach smętnych i żałosnych. Czasem przymierał głodem, czasem nie miał czym okryć grzbietu. Wtedy sycił się swoją pogodną mądrością i jak ciepłą, wełnianą chlamidą2 okrywał się nadzieją, że po siwej zimie zjawi się zielona wiosna.
Tak się zazwyczaj zdarzało. Czasem i z obojętności ludzkiej wyrastał kwiat dobroci jak krokus wyrasta ze śniegu. Jasny uśmiech Alojzego Raczka posiadał przedziwną właściwość zjednywania serc. Zjednał on wreszcie opryskliwą potęgę: redaktora wielkiego dziennika, i pogodny Raczek został zamianowany korektorem, jasnym poprawiaczem czarnych,


Strony: