Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

ulica zaczęła wołać: „Oddaj czapkę” — a ten pański ananas wrzeszczał najgłośniej. Uciekałem, jak gdybym naprawdę ukradł czapkę i przez dwie godziny wracałem do zmysłów w redakcji, gdzie mnie każdy pytał podejrzliwie: „Panie Lepajłło, jak tam właściwie jest z tą czapką?” Całe szczęście, że tę ohydną czapkę znaleziono.
— Na schodach, nieprawdaż?
Lepajłło spojrzał podejrzliwie.
— Pan o niej wiedział?
— Widziałem ją, ale zapomniałem ją podnieść. To zabawne!
Wtedy Lepajłło stracił panowanie nad sobą.
— Och tak! Więc to pańska intryga? Pan wiedział, a ze mnie zrobili opryszka… I to jest dla pana zabawne? Czy pan wie, jak wśród uczciwych ludzi nazywają takie postępowanie? Otóż ja panu oświadczam…
— Resztę niech pan oświadczy temu plecowi! — przerwał Raczek wesoło, cofając się przezornie na dawno upatrzoną pozycję w stronę drzwi, które szybko otworzył i równie szybko zatrzasnął.
Obliczenie szybkości było dokładne, w tymże bowiem momencie uderzył we drzwi szczególny pocisk: pan Lepajłło, zerwawszy but z lewej nogi, cisnął nim z


Strony: