Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

we mnie.
— Oj, to niedobrze — zmartwił się Raczek, ale z uśmiechem.
— Niedobrze? Zobacz pan moje ubranie, a wtedy pan powie, czy to niedobrze.
— I co dalej?
— Nic. Chciałem tego urwipołcia zabić, ale mi się nie udało.
— Całe szczęście, że się tylko tak skończyło.
— Nie, panie, to wcale się nie skończyło, bo ja go jeszcze zabiję. A jeżeli jego nie odnajdę, to na panu poszukam zemsty, bo pan nie wie, co było potem.
— Było coś jeszcze potem? — zapytał Raczek z wesołym zainteresowaniem.
— Było, dzięki panu, było! Niech pan sobie wyobrazi, że ten zwierzak, ten pański znajda, uciekł na schody, potem przed dom, gdzie ze czterdzieści takich wyrostków jak on oczekiwało na poranną gazetę. Kiedy wpadłem w to szlachetne zgromadzenie, zziajany i ociekający atramentem, chłopak ten zaczął wyć przeraźliwym głosem… Czekaj pan, niech odsapnę!… Zaczął wyć wskazując na mnie, że ja ukradłem mu czapkę!
— Ach! — przypomniał sobie pan Raczek.
— Zrobiło się zbiegowisko, urwisy wołały wniebogłosy: „Oddaj czapkę”. Ja w nogi, oni za mną… Cała


Strony: