Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

twarz ze śmiercią,
Lepajłło patrzył na niego długo i przenikliwie.
— Pan jest najbezczelniejszym człowiekiem — mówił zduszonym głosem — jaki kiedykolwiek chodził po świecie… I do tego na pokrzywionych, pałąkowatych nogach. Przez pana nie spałem przez całą noc, a teraz, kiedy wreszcie chciałem odpocząć, przychodzi pan nieproszony i, deprawuje pan biedne dziecko, które pan może zarazić cholerą albo tyfusem… W panu pewnie siedzi ze sto takich chorób… Zapytuję pana, po co pan tu wlazł?
— Niezbyt pan jest gościnny, panie Lepajłło — uśmiechnął się Raczek, ale z trudem, — Mogłem przypuszczać, że we własnym domu będzie pan milszy niż zwykle.
Słowa te musiały ugodzić w serce pana Lepajłły, gdyż spojrzał niepewnie i mruknął:
— Jestem niewyspany, a kiedy jestem niewyspany, jestem wściekły.
— To się zdarza wśród niedźwiedzi — rzekł dobrotliwie pan Raczek. — Aj, aj, tylko niech pan znowu nie zacznie krzyczeć! Pożartować przecie można. Uspokój się pan. Zadam panu tylko dwa pytania i odchodzę.
— To dobrze, że pan odejdzie — rzekł Lepajłło z głębokim


Strony: