Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

oczy tego człowieka miały łat nie więcej niż piętnaście lub osiemnaście i uśmiechały się uśmiechem tego zachwycającego wieku, podobnego do kwitnącej gałęzi.
Na pana Raczka waliły się z wielkim hukiem lawiny niepowodzeń lub chytrze i podstępnie ogarniała go powódź niezliczonych utrapień, on zaś z wielkim spokojem domorosłego filozofa otrząsał z siebie zimne i wilgotne okruchy lawiny lub gramolił się z wodnych mętów ostatnim wysiłkiem. I zawsze zdołał ocalić ten swój bladoniebieski, jak gdyby wypłowiały na słońcu uśmiech. Srogie życie machnęło wreszcie na niego kościstą ręką, zrozumiawszy, że na pogodne pomieszanie zmysłów i na obłędną wiarę w radość serca nie ma rady. Wtedy pan Alojzy Raczek swobodnie odetchnął, uśmiechnął się promienniej jeszcze niż zwykle i uczynił ścisły rachunek zysków i strat swoich długich i smutnych lat sześćdziesięciu. Straty były wielkie i dotkliwe. Pan Raczek pozostał na świecie sam jak zabłąkany na nieogarnionej pustyni wędrowiec. Wśród milionów ludzi nie było nikogo, co by się chciał przyznać do tego nieco śmiesznego oryginała z dziecinną twarzą i z


Strony: