Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

zdumienia. Przez chwilę zdawało się, że rozsrożony nosorożec prycha z wściekłości i zaraz rozpocznie szarżę na nieszczęsnego Raczka, który pochylił się znów nad korektą i znowu przywoływał na swoją drobną twarz uśmiech, na moment jeden zdmuchnięty wichrem gniewu Lepajłły. Nieszczęście jednak przeszło mimo, jak burza, co się potoczyła dalekością widnokręgu.
Ciężkie milczenie wisiało nad nimi jak brzuchata, czarna chmura. Raczek wędrował po wszechświecie, a Lepajłło sapał jak lokomotywa po dalekiej podróży i patrzył na wroga lekceważącym spojrzeniem. Wróg ukończył wreszcie pracę, wyprostował ramiona i zaczął cicho nucić, dając tym wyraźnie do poznania „wszystkim obecnym”, że ich uważa za powietrze. Wreszcie wdział płaszcz, nałożył na głowę kapelusz i spojrzał jak gdyby zatroskanym wzrokiem na szyby, o które bił deszcz nudnym, szklanym dźwiękiem.
— Ach, ta plucha! — rzekł do siebie, najwyraźniej tylko do siebie.
— Niech weźmie mój parasol — ozwał się mrukliwy, dudniący głos Lepajłły, który mówił w przestrzeń, najwyraźniej w przestrzeń.
— Obejdzie się! —


Strony: