Skrzydlaty chłopiec

Autor: Kornel Makuszyński

szuka nieustannie towarzystwa chudego, uśmiechniętego swego wroga. Było to samoudręczenie zaobserwowane u ludzi, którzy z rozpaczliwym, bolesnym uporem wciąż poruszają chory ząb. Minęła godzina druga; noc była zimna, a jesień myła szyby okien strugami deszczu. Alojzy Raczek, wpatrzony zmęczonym wzrokiem w wielkie, mokre płachty papieru, wyławiał ostrym szpikulcem ołówka zbędne litery i nadziewał je jak czarne żuczki na szpilkę, ruchem nieco zniecierpliwionym wygładzał zburzony sens zdania albo zwaśnione słowa oddzielał od siebie płotem przecinka. Poprawiał pracowicie, cierpliwie, z doskonałą wprawą, rzadko marszcząc czoło. Nagle, odczytawszy jakiś ustęp gazety, wyraźnie drgnął. Poprawił się w krześle Jak ułan w siodle i zagłębił się w czytaniu z niezwykłą uwagą. Równie niespodzianie podniósł głowę i — łamiąc milczące traktaty — zwrócił się do Lepajłły z dziwacznym zapytaniem:
— Panie Michale, co będzie, kiedy słońce zgaśnie?
— Będzie ciemno! — huknął Lepajłło. — Będzie ciemno jak w pańskiej mózgownicy! A przy sposobności pozwolę sobie zauważyć, że nie jestem dla pana


Strony: