Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

wiem, panie - odrzekł drżącym głosem Janek.
- Oto mnie doszła wieść na drugim końcu i świata, że w tych stronach umarły takie oczy, które liczyły gwiazdy i wpatrywały się w niezmierną czeluść nieba.
To były oczy ojca mojego…
Tak, wiem, to ten, co śpi w górnej komnacie.
- Skąd o tym dowiedzieliście się, szlachetny panie, w kraju tak dalekim?
- W kraju moim są też mędrcy, co wyczytali w gwiazdach, że jeden z ich braci, na szerokim świecie sławny, oczy postradał. Ujrzeli nocy jednej, że dwie gwiazdy, nazwane przez nich „Oczy Witalisa”, zagasły, a inne padały rzęsiście, jak gdyby w wielkim płaczu niebo goniło łzy. Czy mnie rozumiesz?
- Rozumiem, panie. Widziałem gwiazdy padające.
- Łacno tedy poznasz, że musiała się wielka dokonać sprawa, jeśli zdołała poruszyć niebo. Bezcenne musiały być oczy mędrca Witalisa. W samej rzeczy! Powiadali mi mędrcy z mojej ziemi, że gdyby te oczy żyły dłużej, Witalis byłby oznajmił ludziom niezbadaną tajemnicę niebieską i rozświetlił wśród mroków drogę, którą duch ludzki do źródła światła od wiek wieków podąża. Czy


Strony: