Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

księżycową poświatę.
- Kto tu? - szepnął Janek zdławionym głosem.
Dziwna postać pochyliła się nad nim i położyła ostrzegawczo palec na ustach:
- Nie budź go… Nie mów nic… I chodź za mną! - rzekła postać cicho.
Chłopiec wstał i jak urzeczony szedł za nią.
Rozdział piąty
w którym odbywa się straszny targ, a kamienne olbrzymy wołają o litość dla człowieka

Czarno przybrana postać wiodła Janka między ruiny; chłopiec znał je dokładnie, w tej chwili jednak zdawało mu się, że nigdy tu nie był. Poznawał jakieś nowe przejścia i nieznane schody. Księżyc oświetlał im drogę, za którą pokładły się nieruchome cienie zrębów i poszczerbionych głazów.
Postać nie obejrzała się ani razu, jak gdyby nieznajomy był pewny, że chłopiec pójdzie za nim bez lęku. Jakoż szedł, wiedziony tajemną mocą. Zapuścili się w ciemne krużganki, weszli wreszcie do sali jakiejś ogromnej, której Janek nie widział nigdy. Stał w jej środku stół stary, z czarnego uczyniony dębu, i siedziska z oparciem wysokim, ciężkie i wygodne. W jednej ścianie, w żelaznym pierścieniu


Strony: