Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

morzu. Chciał o tym wszystkim powiedzieć Witalisowi, lecz nagle postanowił nie powiedzieć prawdy.
- Bóg mi to wybaczy - pomyślał i mówił: - Nie martw się, ojcze, że nie widzisz nieba. Zasnute jest chmurami i zwisa nisko. Nie widać ani jednej gwiazdy. Smutne jest dzisiaj niebo, a dzisiaj właśnie księżyc na nim być powinien.
Witalis uśmiechnął się dziwnie i rzekł:
- Księżyc jest na nim.
- Jest, ojcze, ale go nie widać, bo niebo jest czarne.
- O, dziecko drogie, niebo jest jasne i księżyc po nim wędruje wspaniały.
- Na Boga, ojcze, ty widzisz! - krzyknął Janek.
- Nie, synu, ja nie widzę, tylko ty nie umiesz kłamać. Dziecino dobra… Chciałeś mnie pocieszyć, wiem o tym. Ale głos twój jest niepewny i drży, kłamstwa choćby tak niewinnego nienawykły. Prawda tedy, że widać księżyc?
- Tak, ojcze… Przebacz mi…
- Co ci mam przebaczyć, czy to, że jesteś szlachetny? Powiedz mi, jak wygląda dzisiaj mój przyjaciel księżyc?
- Jest wielki i cały ze złota…
- Jest to dobry druh ziemi. Jest przedziwnie piękny i przedziwnie smutny, bo wygląda jak umarły.


Strony: