Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

stary chłop stuletni:
- Dam ja tobie, sieroto, radę dobrą. Ułap ty owe albo puchacza, oczy mu wyjmij, zasusz, na proch zetrzyj i na nowiu księżyca pić to daj ojcu w surowej wodzie. Musisz mu ten lek podać lewą ręką, serdeczną, a potem trzy razy splunąć, bo inaczej nie pomoże. Dziad mój to samo ze ślepym jednym zrobił, a mądry był, jak kruk.
- A ślepiec ów przejrzał? - pytał Janek.
- Przejrzeć to on nie przejrzał, ale dlatego tylko, że pewnie puchacz też był ślepy i oczy były niedobre. Inaczej to by pomogło.
- Zły to jest lek - mówił inny, bartnik stary, co miał lat jeszcze więcej. - Sowie oko na nic, bo tylko w nocy widzi… Lepszy ja znam ratunek.
- Powiedzcież mi o nim, dobry człowieku.
- Trzeba nietoperzów kilkoro ułowić i na drzwiach przybić, a pod nimi trzy kółka, święconą kredą naznaczyć. A jakby przez trzy dni nie pomogło, namaścić oczy rybim tłuszczem, kiedy księżyc będzie w pełni. Kiedy w pełni jest, to na oczy pomaga, a kiedy połowa z niego tylko na niebie świeci, to wtedy na żółć. Zróbcie to, młody panie, i staremu uwierzcie.
Roztropny chłopiec tylko


Strony: