Przyjaciel wesołego diabła
Autor: Kornel Makuszyński
niebieskich docierał tajemnic. Taka Jego wola.
- Powiem im, ojcze - rzekł Janek, ukrywając łzy, aby nie zaszeleściły wśród jego słów, jak perły szeleszczą.
- Zbliż się do mnie, synku…
Witalis położył mu na głowie rękę, potem nią wodził po chłopięcej twarzy.
- Och! - szepnął - czy to jesteś ty?
- Któż by inny, drogi ojcze! - odrzekł z cichym zdumieniem Janek.
- Tak, ty to jesteś, ale i nie ty… Schudłeś tak bardzo, że cię nie poznaje moja ręka… To źle, to źle, dziecko moje… Czemu się dręczysz i trapisz, i czemu się dajesz zjadać zgryzocie? Więcej ci trzeba sił teraz, kiedy musisz opiekować się niedołężnym ślepcem. Janeczku mój jedyny! Przebacz mi, dziecko najdroższe, że ci takim stałem się ciężarem. Czy mi przebaczysz?
- Ojcze, ojcze! - zawołał Janek, wybuchając płaczem - przecie ja bym dla ciebie życie…
- Wiem, wiem, chłopczyno… Nie kończ!… Niech cię Bóg błogosławi…
Tulili się do siebie, jak dwie sieroty, jak dwaj bardzo nieszczęśliwi.
Kiedy się wieczór miał narodzić, Janek ułożył Witalisa na posłaniu, a sam poszedł
- Powiem im, ojcze - rzekł Janek, ukrywając łzy, aby nie zaszeleściły wśród jego słów, jak perły szeleszczą.
- Zbliż się do mnie, synku…
Witalis położył mu na głowie rękę, potem nią wodził po chłopięcej twarzy.
- Och! - szepnął - czy to jesteś ty?
- Któż by inny, drogi ojcze! - odrzekł z cichym zdumieniem Janek.
- Tak, ty to jesteś, ale i nie ty… Schudłeś tak bardzo, że cię nie poznaje moja ręka… To źle, to źle, dziecko moje… Czemu się dręczysz i trapisz, i czemu się dajesz zjadać zgryzocie? Więcej ci trzeba sił teraz, kiedy musisz opiekować się niedołężnym ślepcem. Janeczku mój jedyny! Przebacz mi, dziecko najdroższe, że ci takim stałem się ciężarem. Czy mi przebaczysz?
- Ojcze, ojcze! - zawołał Janek, wybuchając płaczem - przecie ja bym dla ciebie życie…
- Wiem, wiem, chłopczyno… Nie kończ!… Niech cię Bóg błogosławi…
Tulili się do siebie, jak dwie sieroty, jak dwaj bardzo nieszczęśliwi.
Kiedy się wieczór miał narodzić, Janek ułożył Witalisa na posłaniu, a sam poszedł
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- 162
- 163
- 164
- 165
- 166
- 167
- 168
- 169
- 170
- 171
- 172
- 173
- 174
- 175
- 176
- 177
- 178
- 179
- 180
- 181
- 182
- 183
- 184
- 185
- 186
- 187
- 188
- 189
- 190
- 191
- 192
- 193
- 194
- 195
- 196
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- 211
- 212
- 213
- 214
- 215
- 216
- 217
- 218
- 219
- 220
- 221
- 222
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- 231
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238
- 239
- 240
- 241
- 242
- 243
- 244
- 245
- 246
- 247
- 248
- 249
- 250
- 251
- 252
- 253
- 254
- 255
- 256
- 257
- 258
- 259
- 260
- 261
- 262
- 263
- 264
- 265
- 266
- 267
- 268
- 269
- 270
- 271
- 272
- 273
- 274
- 275
- 276
- 277
- 278
- 279
- 280
- 281
- 282
- 283
- 284
- 285
- 286
- 287
- 288
- 289
- 290
- 291
- 292
- 293
- 294
- 295
- 296
- 297
- 298
- 299
- 300
- 301
- 302
- 303
- 304
- 305
- 306
- 307
- 308
- 309
- 310
- 311
- 312
- 313
- 314
- 315
- 316
- 317
- 318
- 319
- 320
- 321
- 322
- 323
- 324
- 325
- 326
- 327
- 328
- 329
- 330
- 331
- 332
- 333
- 334
- 335
- 336
- 337
- 338
- 339
- 340
- 341
- 342
- 343
- 344
- 345
- 346
- 347
- 348
- 349
- 350
- 351
- 352
- 353
- 354
- 355
- 356
- 357
- 358
- 359
- 360
- 361
- 362
- 363
- 364
- 365
- 366
- 367
- 368
- 369
- 370
- 371
- 372
- 373
- 374
- 375
- 376
- 377
- 378
- 379
- 380
- 381
- 382
- 383
- 384
- 385
- 386
- 387
- 388
- 389
- 390
- 391
- 392
- 393
- 394
- 395
- 396
- 397
- 398
- 399
- 400
- 401
- 402
- 403
- 404
- 405
- 406
- 407
- 408
- 409
- 410
- 411