Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

targał w boleści chłopak poczciwy, patrząc na najlepszego swojego ojca i przyjaciela, siedzącego przez długie godziny bez ruchu i patrzącego w stronę nieba bez nadziei. Cieszył go i pieścił, czujny na każdy szelest i na każde drgnienie. Tulił go i do snu układał, jak dziecko go karmił. Opowiadał mu, co się odbywa na niebie i na ziemi, czy ptak przeleciał, czy chmury goniły się po firmamencie. Mówił mu, że letnie błyskawice igrają, zygzakowatym lotem ścigając niedościgłe nietoperze, albo że się ukazał sierp księżyca.
- Czy księżyc rośnie, czy maleje? - pytał Witalis.
- Nie umiem tego poznać, ojcze.
- Spojrzyj tylko, drogie dziecko. Jeśli daje z siebie pozór litery C., wtedy maleje, jeśli zaś ma kształt litery D, wtedy rośnie. Stąd starzy Rzymianie kłamcą księżyc nazywają, że niby na odwrót czyni, niż wskazuje podobieństwem swoim do tych liter, porzekadło śmieszne o nim wykoncypowali: Luna meniiax - si crescit, derescit, si decrescit - crescit. Co zaś słychać wśród ludzi?
- Płaczą nad nieszczęściem twoim okropnym.
- Powiedz im, ze źle czynią. Bóg nie chciał widać, abym do


Strony: