Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

najdroższy… czy patrzysz w niebo?
- Tak, Janku.
- I nie widzisz gwiazd?
- Nie ma dzisiaj gwiazd na niebie…
- Czy… czy… nie widzisz… O Boże… powiedz mi, ojcze ukochany… czy nie widzisz… tej gwiazdy czerwonej… którą zowiesz Marsem…?
- O czym mówisz, dziecko moje…? Widziałbym gwiazdy, gdyby nie te chmury okropne…
- Ale ja je przecie…
Nie skończył, bo mędrzec odwrócił się nagle ku niemu.
- Co chciałeś rzec? Dokończ!…
- Nie, ojcze! nie! nie! ja ich też nie widzę…
Wtem mędrzec wyciągnął przed siebie ręce i rzekł głosem dziwnym:
- Słyszę głos twój, lecz nie widzę ciebie…
Aaa! - jęknął nagle z taką rozpaczą, że zdawało się, iż mu serce pęka.
Janek przypadł do niego, objął jego kolana i mówił, łkając:
- Nic to, ojcze, ojczulku, drogi, jedyny, ukochany… Nic to… To minie… To zaraz minie… Odwróć się! Patrz w niebo! O, czy już widzisz?
Mędrzec spojrzał w niebo, patrzył długo, długo, potem pochylił srebrną głowę na piersi.
- Nie mam już oczu! - rzekł cichutko.
Chłopiec nagłym


Strony: