Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

z lęku, kiedy pomyślę, że śmierć może przyjść do mnie dzisiaj jeszcze i zamknąć mi oczy. mnie jeszcze potrzeba oczu, tylko oczu! Niech bym skonał, byle tylko moje oczy żyły i mogły ujrzeć tę prawdę, której czekam i szukam od półwieka.
Długo mu potem mówił o wielkiej tajemnicy ziemi i tak kończył:
- Synu mój! Oczy moje są już tak słabe, czasem, kiedy patrzę, ból ostry przeszywa moją głowę. Niech boli, niech boli, byle oczy moje nie zgasły. Boję się, dziecko moje… Cóż to, płaczesz?
- Oddałbym ci moje oczy, ojcze najdroższy!
- Wiem, wiem o tym. Znam twoją duszę, chłopcze jedyny… Nie płacz, daj pokój!… Przecie nie oślepłem, choć czas zgiął moje krzyże i głowę moją gnie ku ziemi. A ja ją wznoszę zawsze ku niebu i ku gwiazdom. Lecz gdyby moje oczy zagasły…
- Nie mów tak, ojcze! na Boga, nie mów!
- Gdyby moje oczy zagasły - kończył mędrzec - wyprowadź mnie na szczyt wieży, abym mógł skoczyć w przepaść.
Wielka, krwawa troska zapadła w duszę chłopca; dręczył się i dręczył, lecz przeciw grozie nic zdziałać nie mógł. Wiedział, że ojciec jego sterał


Strony: