Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

jej nie ujrzycie?
- Ujrzę, jeśli jest taka wola Boska.
- Błagam więc, panie, abyście powiedzieli mateńce mojej, że choć nie przypominam sobie jej twarzy, miłuję ją z całego serca…
- Powiem, och, powiem…
- I proszę ją, aby zawsze była przy mnie…
- Powiem, dziecino.
Janek miał oczy pełne łez i srogi duch też płakał, jak to chłopię. Nagle przygarnął Janka do szerokiej piersi i tak się ściskali długo, aż Janek poczuł, że obejmuje powietrze. Nikogo przy nim nie było. Zdziwiony, lecz szczęśliwy, powracał przez ruiny. Kiedy szedł w tamtą stronę, przedzierał się z trudem przez zwały cegieł i ostre głazy, teraz zaś, jakby kamienie żywe były, usuwały mu się spod nóg, wygodną dając drogę.
Opowiedział mędrcowi z powagą wielką o wszystkim, co mu się wydarzyło.
Witalis objął chłopca ramionami i rzekł ze słodyczą:
- Łaska Boska jest nad tobą, chłopcze ukochany. Bacz, jak wielka jest potęga czystego serca, co srogie zniewala duchy i niebo wyprosić dla nich zdoła. Pomódlmy się za tego nieszczęśliwego człowieka, co w daleką udał się drogę… Mów za


Strony: