Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

zjem!
- Dlaczego, panie? - zapytał Janek- czy wam wyrządziłem co złego?
- Zamorduję cię i pożrę ciebie, mały człowieku. Ha!
Uczynił wielki jeden krok i o występ głazu począł ostrzyć straszliwe kły, tak że iskry leciały potężnie.
Chłopiec, zamiast umknąć stał nieporuszany, ani przez chwilę nie wierząc w słonecznym sercu, aby mu ktokolwiek na świecie mógł wyrządzić co złego. W straszliwości potwora było zresztą coś dziwnie śmiesznego, kiedy mu dym kłębami buchał z gęby, a z kłów sypały się iskry.
- Połamiecie sobie zęby, szlachetny panie!
Widmo zawyło przeraźliwie w srogim zdumieniu.
- Chłopcze! - zakrzyknął potwór - czy chcesz umrzeć?
- Ani myślę! - odrzekł Janek, spostrzegłszy, że ognisty wielkolud wciąż mu grozi śmiercią, ale nic mu nie czyni złego.
- Na wszystkie męki piekielne - zawył straszliwiec - nie wiesz ty, kto jestem!
- Wiem, panie! - odrzekł Janek. - Słyszałem wiele razy, jakeście płakali. Dlatego szukałem was, aby was zapytać, co was boli? Myślę, że chyba zęby, jeśli je tak ostrzycie na kamieniu. Żal mi was było


Strony: