Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

swej śmierci nie chciał zasmucać tych, których kochał.
Nikt już nigdy nie słyszał o Huraganie.
Długo potem Janek błądził wśród chaszczów, szukając przyjaciela, lecz go nie znalazł. Został sam.
Rozgarnięty ponad wiek, chłonął w siebie każde słowo swojego przybranego ojca, który umiał mówić tak przedziwnie, że Janek rozumiał wszystko. Kiedy zaś Witalis zatapiał się w swoje księgi, chłopiec rozmawiał z drzewami i wiatrem, z wodą i z ptakami. Wiedział o wszystkim, co się działo dookoła. Znał wszystkie zwierzęta, które też i jego znały, zbliżając się do niego bez lęku; rozumiał tajemnicze śpiewanie wiatru i wiedział, co ten wiatr przyniesie: pczy bieży przed burzą, czy ucieka przed spieką. Błądził spojrzeniem wśród chmur i wśród ich kłębowiska umiał wynaleźć jakiś kształt znany, człowieka, zamek potężny lub cwałującego konia. Wiele, wiele razy widział jak gdyby widmo Huragana, uczynione z wełnistej chmury.
Niebieskimi oczyma patrzył ze zdumieniem na niezmierne cudy nieba i ziemi. Kochał je wszystkie i nigdy niczemu nie uczynił krzywdy, ani drzewu, ani ptakowi, ani żadnemu


Strony: