Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

wysłowienia i od tej chwili stali się parą przyjaciół wiernych i nierozłącznych. Nie było hardziej lekkomyślnych włóczęgów na Bożym świecie nad nich dwóch. Sędziwy Huragan miał nogi tak już zgrubiałe w kolanach, jak gdyby przez całe życie klęczał pobożnie i modlił się o owies; wzmógł jednak w sobie resztkę ducha i udając, że rześko biegnie, stawiał nogi tak sztywno, jakby każda była kołkiem, który on pragnie wbić w ziemię, na jakąś wieczną pamiątkę. Janek dreptał albo przy nim, albo się plątał między jego nogami, skracając sobie drogę pod Huraganowym brzuchem. Wałęsali się po polach i okolicznych lasach, jak gdyby szuka jąć pilnie tego, czego nigdy nie zgubie. Huragan szczypał trawę lub młode listowie, roztropnie słuchając, co mu jego mały opowiada przyjaciel. Czasem przystanąwszy, zastanawiali się obaj nad opętaniem jakiegoś rudego zwierzątka, które z groźnym bulgotaniem, nakrywszy się kitą ogona, przebiegało z drzewa na drzewo, co jest odwiecznym zwyczajem wiewiórek. Roztrząsali podczas tych beztroskich podróży sprawy największej wagi, które stałyby się wiekopomne, gdyby je był kto zapisał;


Strony: