Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

dysputy z innymi mędrcami, zdumiewając ich nie tylko rozumem niezmiernym, lecz przede wszystkim, opowieściami o tym, co mu się udało odkryć na niebieskim sklepieniu. Badał on ruchy gwiazd i tajemnicze ich drogi; wśród złotego ich mrowia odnajdywał nowe, dotąd przez człowieka nie widziane. Myślą tak ostrą, jak nóż, płatał czarny mrok nocy, jak płat sukna, i promieniem bystrego spojrzenia docierał do niebieskich głębin, w otchłań niezgłębioną tego morza, po której słońce pływa jak łódź złota, a księżyc, jak łódź srebrna, A co dojrzał tak wielką męką spojrzenia, że w oczach czuł ból ostry i przeszywający, to zapisywał w księgi. Błądził wśród świetnych gwiazd, jak kiedyś wędrował wśród ludzkiej gromady i jak wśród ludzi szukał miłości, tak wśród gwiazd szukał Boga. Chciał w niezmiernej i nieogarnionej postaci niebieskiej znaleźć tę potęgę najcudowniejszą, która stworzyła człowieka i gwiazdy, i miłość, i cierpienie. Czemuż to czynił i czemu oczy zalewała mu krew podczas nocy bezsennych? Oto pragnął wśród rojowiska gwiazd odnaleźć miłość najwyższą i nieskończoną, znaleźć Stwórcę


Strony: