Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

ja tylko królem!
Witalis miał zawsze uśmiech na twarzy, jak gdyby złoty jakiś pająk w jego duszy ukryty wieczyście prządł jasną przędzę promieni, z nich ten uśmiech się stawał. Nie wiedział ten mędrzec, co to jest gniew, znał tylko przebaczenie; ból cudzy stokroć więcej bolał go, niż własny. Nie znał umęczenia, lecz wielki trud swojego żywota dźwigał radośnie a niezmordowanie.
A kiedy mu zabrakło już sił na wędrowanie, kiedy mu posiwiały włosy, a szlachetna twarz, zmarszczkami pocięta, przypominała zoraną ziemię, zawędrował w to pustkowie. Możny jeden grabia pozwolił mu zamieszkać w ruinach zamku, a przyjaciele jego, sławni uczeni, doktorowie i magistrowie, zaopatrzyli go w niezbędne przedmioty, w księgi i przyrządy tajemnicze, które służą do badania tego, co na niezmiernym dzieje się niebie. Do tych ruin zajechał na śmiesznym koniu, którego nikt dosiadać nie chciał, więc go darowano dobremu mędrcowi i w ten sposób niezbyt przystojny Huragan stał się jego wiernym sługą. Raz do roku dosiadał go Witalis i udawał się w daleką drogę do wielkiego miasta, i tam przez wiele dni i wiele nocy wiódł


Strony: