Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

niemowlęciem?
- Ha! - zakrzyknął starzec.
Była to odpowiedź w treści niezgłębiona i dla prostego rozumu kobieciny niepojęta, więc jej szeroko wyjaśnił, że prędzej da sobie odciąć obie ręce, niżby tę sierotkę oddał komukolwiek, wszystko uczyni, aby ją wychować, i że jeżeli Pan Bóg ratował dzieci, rzucone na pustyni dzikiemu zwierzowi na pożarcie, to mu pomoże zachować przy życiu dziecko, na miłującymi sercu ludzkim spokojnie śpiące.
- Gdyby to była dziewczyna - prawił - może bym się zawahał, bo to i włoski trzeba by jej zaplatać i rozplatać, i piękne sposobić stroje, delikatne do jedzenia dawać smakołyki. Ale on, Janek… ho! ho! - dobre to będzie chłopczysko i suchy chleb będzie ze mną jadał. Mówię wam, dobra kobieto, że kiedy mu pokazałem cebulę, nie zjadł jej wprawdzie, ale mu się niej oczy śmiały.
- Dziwne! dziwne! - rzekła kobieta.
A mędrzec gadał z coraz większym zapałem:
- Mój koń Huragan też się od razu na nim poznał… Omal dla niego nie wyzionął ducha. Zważcie, dobra kobieto; jeżeli szkapa poczciwa tak wielkie okazała serce, miałżebym ja, rodzaj ludzki


Strony: